Ta strona używa plików cookie. Jeżeli pozostajesz na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie.
Utworzone: środa, 10 października 2012
Autor: Adam Maksymowicz Źródło: portal górniczy

Czy można naśladować australijskie górnictwo?

Czy można naśladować australijskie górnictwo?
fot. Wacław Turek
Upadowe są łatwiejsze w utrzymaniu od pionowych szybów, łatwiej nimi też dostarczać sprzęt i maszyny

Nie słabnie w Polsce zainteresowanie australijskim górnictwem. Jego osiągnięcia w skali światowej są imponujące. Nic więc dziwnego, że pragniemy o nim nie tylko coś wiedzieć, ale choćby tylko częściowo je naśladować. Tak różne systemy ekonomiczne i warunki przyrodnicze, a dokładniej geologiczne występowania węgla kamiennego w obu krajach stwarzają wrażenie, że cel ten jest wręcz niemożliwy do osiągnięcia.

Wiadomo, że w Australii górnikom dobrze płacą, praca jest tam bezpieczna, a klimat doskonały. Fachowcy zawsze mogą tam liczyć na zatrudnienie. Kraj ten między innymi dzięki górnictwu zalicza się do czołówki najbogatszych krajów świata. Gdzieś na marginesie tych pełnych zachwytu relacji nad górnictwem Australii pojawia się porównanie do Polski. Też kraj górniczy, a jakże inny.

Sto procent prywatyzacji
Australia, jako państwowy właściciel w przeciwieństwie do naszego kraju, nie posiada żadnych udziałów w przedsiębiorstwa górniczych tego kraju. Wszystkie są one prywatne, a część z nich stanowią konsorcja o kapitale międzynarodowym. Australijskie państwo nie chce nawet ich mieć i nikt mu tego nawet nie proponuje.

Tamtejszym związkowcom, gdyby opowiedzieć, o związkowym sprzeciwie dla całkowitego pozbycia się udziałów Skarbu Państwa w polskim górnictwie, nie bardzo wiedzieliby, o co chodzi.

U nich tak jest od zawsze i nikt o zdrowych zmysłach nie próbuje nawet tego zmienić. Australijscy związkowcy wiedzą dobrze, że w takim przypadku być może, że zatrudnienie by wzrosło, ale ich zarobki znacznie zmniejszyłyby się. Tego przecież nie chcą. Wiedzą oni doskonale, że tylko wysoka wydajność tego górnictwa decyduje o ich pierwszym miejscu na świecie w eksporcie węgla kamiennego (300 milionów ton). To eksport decyduje o ich wysokich zarobkach.

Wydajność australijskiego górnictwa związana jest z maksymalnym ograniczeniem zatrudnienia, na rzecz automatyzacji wydobycia, jego mechanizacji i komputerowych systemów zarządzania. Wszystko to łącznie daje ten bardzo pozytywny obraz australijskiego górnictwa, w którym im mniej jest zatrudnionych tym większe są zarobki pozostałych górników, tym większa jest opłacalność wydobycia i tym bardziej opłaca się otwierać nowe kopalnie.

Promocja techniki
Skutek tej polityki jest taki, że w australijski węgiel pokrywa pełne zapotrzebowanie na ten surowiec trzech azjatyckich mocarstw jakimi są Japonia, Chiny i Indie oraz wiele innych pomniejszych krajów. Węgiel ten przez dwa oceany i kilka mórz opłaca się też dostarczać do Polski!

Nasz węgiel jest równie konkurencyjny, ale na obszarze trochę mniejszym wyznaczonym przez kilka województw sąsiadujących ze Śląskiem. Górnictwo węgla kamiennego, to nie tylko odkrywki. Są też kopalnie głębinowe, a nawet podmorskie. Regułą jest możliwe płytkie wydobycie węgla. Sprzyja temu dominujący układ wyrobisk udostępniających w postaci upadowych zamiast pionowych szybów. Są one zarówno bezpieczniejsze, łatwiejsze w utrzymaniu i znacznie sprawniejsze od pionowych szybów w dostawach sprzętu i maszyn dołowych.

Bezpieczeństwo pracy
Istotnym elementem pracy górnika na tym terenie jest nieporównywalnie większe bezpieczeństwo pracy. Wystarczy wspomnieć, że w tym roku nie odnotowano tam jeszcze żadnego wypadku śmiertelnego! Odnotowywana w Polsce skala wypadkowości nie byłaby tam w żaden sposób akceptowana. Strajk w takim wypadku stałby się tam powszechny, co natychmiast poprawiłoby nakłady na bezpieczeństwo pracy i spowodowałoby wysokie finansowe sankcje karne ze strony tamtejszych urzędów górniczych.

Bezpieczeństwo pracy australijskich górników jest tam jednym z podstawowych żądań i skutecznej presji związków zawodowych. Przypomnijmy, że w Polsce w roku ubiegłym było ok. 3 tysiące wypadków w górnictwie, w tym w samym węglu kamiennym 20 wypadków śmiertelnych. Zanosi się na to, że w tym roku nie będzie wcale lepiej. Związki zawodowe u nas bezpieczeństwem pracy zajmują się raczej symbolicznie. Nie słychać nigdzie, aby nawet po najtragiczniejszych wypadkach zagrożono strajkiem z powodu braku postępu w tej dziedzinie. Dzieje się tak zarówno na związkowym szczeblu podstawowym, jak i centralnym. Mało tego dochodzi nawet do sytuacji, ze związkowcy tłumaczą pracodawcę z zaistniałych wypadków, jak miało to miejsce ostatnio w KGHM. W Australii jest rzecz nie do pomyślenia.

Ekonomia kłania się
Efektywność australijskiego górnictwa bije wszelkie rekordy. W stu  kopalniach zatrudnionych jest ok. 30 tys. górników. Australia jest największym eksporterem węgla na świecie (ok. 300 milionów ton). Pochodzący stamtąd węgiel dostarczany jest przez dwa oceany i przez kilka mórz również do Polski i mimo tego jest to opłacalny handel! U nas jakby odwrotnie, na 30 kopalń zatrudnionych jest 125 tys. górników, a opłacalność handlu zamyka się zaledwie w obrębie kilku sąsiednich województw.

Jeszcze gorzej porównanie to wygląda w ilości wydobytego węgla na jednego zatrudnionego górnika. Oto przeciętny górnik wydobywa rocznie w Australii ponad 10 tys. ton węgla. Polski górnik przeciętnie wydobywa ok. 0,5 tys. ton rocznie, przy znacznie jeszcze wyższych kosztach. Przy zachowaniu szacunkowego charakteru tych porównań, to jakby na to nie patrzeć jest to dwudziestokrotnie wyższa wydajność australijskiego górnictwa! Pytanie, czy pod tym względem warto naśladować Australię wydaje się być retoryczne.

Zamykanie polskich kopalń
Przy tej ekonomii wydobycia węgla wiele kopalń miało w stosunku do australijskiego górnictwa jeszcze gorsze wyniki. Te trzeba było zamknąć. Prywatyzacja górnictwa węglowego w Europie nie jest popularna. Nie sprzyja jej agresywna antywęglowa polityka klimatyczna. Nie sprzyja jej na ogół mało kompetentne zarządzanie tym sektorem przez Ministerstwo Gospodarki i Ministerstwo Skarbu Państwa. I na koniec nie sprzyja jej świadomość załóg, które za wszelką cenę chcą utrwalać ten najmniej wydajny system państwowego zarządzania górnictwem.

Dowodem na ten stan rzeczy jest zerowe zainteresowanie się załóg możliwością akcjonariatu pracowniczego, który jest promowany przez Ministerstwo Gospodarki. Polski górnik nie chce być właścicielem kopalni w której pracuje. Dlaczego?

Bo wymaga to stałego kształcenia się nie tylko zawodowego, ale też i biznesowego, ekonomicznego, handlowego, a nawet politycznego. Lepiej te trudne sprawy pozostawić innym. Lepiej jest innych kontrolować i wymagać od nich działania zgodnego z naszymi życzeniami. Dla tego celu wystarczy, że związki zawodowe będą reprezentować siłę ilościową, aby nie dopuścić do zmian, choćby tylko nawiązujących do tak podziwianego systemu górnictwa australijskiego. O polskim górnictwie zadecyduje popraw jego efektywności.

Lubelski Węgiel Bogdanka
Najbardziej do warunków australijskiego wydobycia zbliżony jest Lubelski Węgiel Bogdanka. Ten kiedyś wydawało się najtrudniejszy obszar wydobycia węgla kamiennego teraz wyraźnie wysuwa się na czoło w uzyskanych efektach. Wystarczy tu wspomnieć, że wydajność na jednego górnika wynosi tutaj ok. 3 tys. ton i jest tylko nieco więcej niż trzy razy gorsza od australijskiej przeciętnej.

Również tutaj, górnictwo jakby kierowało się trochę szerszymi poszukiwaniami rozwiązań organizacyjnych. Promuje się tu kampanię edukacyjną "Akcjonariat obywatelski. Inwestuj świadomie". W samym tylko wrześniu, w bezpłatnych warsztatach prowadzonych w sześciu miastach, uczestniczyło prawie 400 osób. Również spory związkowe z pracodawcą przebiegają tu, jakby nieco inaczej niż na Śląsku. Tu łatwiej dochodzi się do porozumienia, łatwiejsze są też rozmowy, a o zapowiadanym strajku generalnym górnictwa NIKT tu nawet nie wspomina. We wszystkich strategicznych sprawach opinie zarządu i związków zawodowych są zgodne. Czy to jakiś cud? Czy inny kraj?

Nie jest to cud, ani inny kraj, tylko poważne traktowanie swojej roli przez partnerów. Jednego, który jako zarząd wyzwolony jest z politycznego reprezentowania interesów ministrów w stolicy, Drugiego związkowego, który wie, ze zarząd jedzie na tym samym wózku co i oni. Jego wywrócenie należy w niczyim tu interesie.

Górnictwo na najmniejszym kontynencie świata jest w Polsce bardzo popularne. Wiadomo, że w Australii dobrze płacą, praca jest bezpieczna, a klimat doskonały. Fachowcy zawsze mogą tam liczyć na zatrudnienie. Kraj ten, między innymi, dzięki górnictwu zalicza się do czołówki najbogatszych krajów świata. Gdzieś na marginesie tych pełnych zachwytu relacji nad górnictwem Australii pojawia się porównanie do Polski. Też kraj górniczy, a jakże inny. Nie tylko z powodu korzystniejszych w Australii warunków naturalnych eksploatacji surowców. Przede wszystkim Australia jako państwo nie posiada żadnych udziałów własnościowych w firmach górniczych i nie chce ich mieć!

Sprawa ta nie stanowi tam żadnego problemu. Tamtejsi związkowcy, gdyby im to zaproponować nie wiedzieliby nawet o co chodzi i dlaczego mieliby się o to starać? Jak na nasze warunki zarobki mają doskonałe. Jeżeli są z nich niezadowoleni to strajkują i z reguły na zasadzie kompromisu otrzymują to, co im się należy. Górnictwo węgla kamiennego, to nie tylko odkrywki. Są też kopalnie głębinowe, a nawet podmorskie. Reguła jest możliwe płytkie wydobycie węgla. Sprzyja temu dominujący układ upadowych zamiast pionowych szybów. Są one zarówno bezpieczniejsze, łatwiejsze w utrzymaniu i znacznie sprawniejsze od pionowych szybów w dostawach sprzętu i maszyn dołowych...

Komentarze: Liczba komentarzy: 9

gość: koala

Dodano: poniedziałek, 15 października 2012
No i pomylka z mojej strony OStatni kon wyszedl z koaplni w miejscowosci kolo BOWEN a mijscowosc ta to COLLINSVILLE ( jak lawo o podanie zlej informacji (no ale bylem blisko pomylka tylko o 100km)

gość: koala

Dodano: poniedziałek, 15 października 2012
kazdy ma prawo sie wypowiadac na kazdy temat ( i dobrze) a w dzisiejszych czasach - gdzie liczba roznych wiadomosci juz nas przeraza i przerasta i nie trudno roznego rodzaju pomylki czy niescilosci .
Jedno jest pewne ze gornicy w Australi uczyli sie od EUROPY w tym i od polskich gornikow .Ostatni kon z kopalni w Australii zostal zwolniony z pracy czyli z kopalni na przelomoe lat 70 -80 tak to prawda .I jeszcze jedna ciekawostka - konie pracujace w podziemnych kopalniach wegla w Australii byly zarejestrowanymi CZLONKAMI ZWIAZKOW ZAWODOWYCH - to prawda .A po co?. ZAwsze mialy prawo do glosowania - zawsze tak samoglosowaly jak inni gornicy i mialy -te konie inne przywileje (musze popytac i poszperac jakie).Ostatni kon pracowal w kopalni w miescie BOWEN tak gdzie polscy ratownicy pokazywali GAGA gazowy agregat gasniczy .


Pozdrawiam i zycze udanych artykolow ktore wywoluja polemiki - takie zdrowe

gość: kangur

Dodano: poniedziałek, 15 października 2012
Adam M. - Porownywanie polskiego gornictawa a australijskim jest nie na miejscu i jest wiele niscilslosci w tym artykule.
To dwa rozne swiaty, kompletnie odmienne warunki geologiczne, poklady wegla sa tu prawie poziome, kopalnie podziemne sa tylko i wylacznie jednopoziomowe (o kilkupoziomowej nikt tu nie slyszal). Wszystkie albo prawie wszystkie wyrobiska sa prowadzone w weglu, roboty kamienne rzadko sie tu spotyka bo poklady w wiekszosci przypadkow maja wychodnie na powirzchnie. Szybow brak, odstawa, transport, wentylacja prowadza prosto na powierzchnie. Zagrozenia naturalne tak naprawde tu nie istnieja, sa co prawda kopanie metanowe ale przy dzisiejszym stanie techniki zagrozenie metanowe nie jest trudne do opanowania. Wiek kopaln w Austarlii to gora 10 lat, po tym uwaza sie kopalnie za starta, zamyka sie ja, drazy nowe upadowe obok i powstaje nowa kopalnia.
Gdzie tu porownywac z polskimi kopalniami, ktore maja po 30 lat i wiecej, sa takie ktore maja 100 lat. Zatrudnienie to przecietnie 300 osob na jednej kopalni, stad wysoka wydajnosc w Australii. W Polsce jest duzo wyzsze zatrudnienieco co jest spowodowane brakiem nakladow finansowych na mechanizacje bo sila robocza jest ciagle tansza niz mechanizacja(naklady sa ale niezliczonych prezesow spolek i zwiazki zawodowe). Jest bardzo zmechanizowane i kilofem nikt sobie tu rak nie brudzi, lopaty tez tu nie znaja. Ogromne koszty ida w mechanizacje, ale moga sobie na to pozwolic bo wysokie ceny wegla koksowego na to zezwalaja. To kolejna ogromna roznica, w Polsce kopie sie glownie wegiel energetyczny na potrzeby rynku krajowego natomisat w Austarlii jest to wegiel koksowy, duzo drozszy i wszystko idzie na eksport.

Piszesz, ze kopalnie naleza do korporacji miedzynarodowych i panstwo nie chce miec z nimi nic do czynienia, za cholere nie wiem skad masz takie informacje ale ta tez jest bledna. Nie wiem czy slyszal ktos o carbon tax. To nowy podatek, ktorym rzad chce dodatkowo obciazyc gornictwo bo na chwile obecna wszystkie fundusze z Australii wyciekaja, wklasnie dlatego ze kopalnie naleza do zagranicznych inwestorow.
Mozna by tak wyliczac w nieskonczonosc, Australijskie gornictwo jest w duzo lepszej kondycji niz polskie ale sa pu temu warunki, nie jest historycznie obciazone itd. Rzadzi sie tez prawami rynku w najbardziej krwiozerczej postaci kapitalizmu, co znaczy jak nie ma zysku to sie kopalnie zamyka i koniec kropka. Co ostatnimi czasy coraz czesciej widac jako ze ceny wegla koksowego polecialy na leb na szyje w dol wiec ostroznie z tym optymistycznym obrazem gornictwa australijskiego.

gość: Adam M.

Dodano: niedziela, 14 października 2012
Bardzo dziękuję za wyjaśnienia dotyczące sytuacji w Australii nadesłane przez "Koala". Jasne, że pisząc z takiej odległości nie sposób przedstawić wszystkich szczegółów w rzeczywistym ich wymiarze. Odnośnie bezpieczeństwa pracy jego kryterium jest ilość wypadków, których liczba jest nieporównywalna do skali, jaka jest w Polsce. Wiadomo,że w Australii są różne klimaty, np. pustynny. Tu chodziło jednak głównie o centrum wydobywcze węgla jakim jest stan Queensland na Wschodnim Wybrzeżu. To tu w czasie katastrofalnej powodzi dwa lata temu woda zalała odkrywkowe kopalnie węgla kamiennego niszcząc informatyczne (komputerowe) systemy sterowania wydobyciem. Tak przynajmniej przedstawiała to australijska prasa górnicza, z której korzystałem w tej sprawie. Niedawno jeszcze czytałem o tych podmorskich kopalniach, być może, ze już ich nie ma. Odnośnie rządowych własności kopalń to planować, a wykonać, to są dwie różne rzeczy, a więc moja ocena nie jest mylna w tej sprawie. Chodzi mi jednak nie o szczegóły, które mogą tak jak w tym wypadku być różne, ale o pewne generalia całkowicie odmiennej gospodarki niż w Polsce. Proszę o przyjęcie moich wyjaśnień, gdyż nie zamierzam kwestionować tego, co Pan wie i widzi na miejscu. Zapraszam do pisania również tekstów polemicznych, które redakcja zapewne chętnie opublikuje. Korzystam z materiałów takich, jakie są mi dostępne, bez wybrzydzania, bez kogokolwiek omijania i lekceważenia. Po prostu piszę to do czego mam dostęp i to, co uważam , że jest prawdziwe. Ponieważ nikt z nas nie jest nieomylny i ja również popełniam nieścisłości, pomyłki itp., za które bardzo przepraszam. Jednocześnie zapewniam, ze nie zostały one spowodowane moją złą wolą tylko ograniczonym dostępem do źródeł.
Pozdrawiam serdecznie
Adam M.

gość: Koala

Dodano: niedziela, 14 października 2012
Oisze Pan ze praca jest bezpieczna w kopalniach w Australii. W zadnej KOPALNI praca nie jest bezpieczna - jest mniej lub bardziej bezpiecza kopalnia czyli warunki gorniczo geologiczne itd .
klimat doskonaly - a skad Pan wie ?Czy byl Panw Australii ? czy pisze Pano calej Australii czy tylko o czesci ? Bo w AUSTRALI klimatow jest kilka w tym samym czasie sa miejsca w ktorych sie nie da mieszkac i zyc.
Panstwo nie chce miec udzialow w kopalnach a wlasciwi to chcialo i mialo - byly panstwowe kopalnie no ale sie skonczylo wydobycie .
Obecnie w AUSTRAKI n ema kopaln pod OCEANEM (byly ale nie ma)

Rzad jednego ze stanow planowal ( moze i dalej planuje) otwarcie kopalni i zamierzal wydac grube miliony .Cyzli panska ocena jest mylna.
Komputerowe sytemy zarzadzania -a na czym one polegaja ? I w jakicj kopalniach w Australii sa stosowane ?KOPALNIE PODMORSKIE a moze podac pan nazwe takiej kopalni ?
Gornicy firy BHP dokladnie kopalni CRINUM juz 20 miesiecy rozmawiaja ( tez strajkija ) i jakos nie moga dogadac sie z wlascicielem kopalni Zwiazkowcy nie mowia tylko o pieniadzach jakpodaja w gazetach ico dlaczego tak dlugo to trwa ?
Moge pisac wiecej ale Po co Opracowania naukowe sa bardiej wiarygodne niz gornik pracujacy w Australii

gość: Adam M.

Dodano: piątek, 12 października 2012
Misia "Koala" proszę o ustosunkowanie się do konkretnych spraw. Skąd mam takie informacje? Nie jest to tajemnica zawodowa. Korzystam z opracowań naukowych, australijskich czasopism górniczych, analiz i informacji internetowych podawanych przez krajowe i zagraniczne media.

gość: KOALA

Dodano: piątek, 12 października 2012
PAnie MAksymowicz bzdury pan pisze .
Skad ma Pan takie informacje i wiadomosci ? Z ksiezyca?

gość: jacek

Dodano: czwartek, 11 października 2012
W gornictwie polskim jest za duza biurokracja .W kopalniach pracuje za duzo SEKRETAREK I DYREKTOROW DO SPRAW NIEPOTRZEBNYCH .
W kop w Australii nie ma PLANISTEK czy kalifaktorow a takze nie zatrudnia sie KIEROWCOW SLUZBOWYCH dla dyrektorow bo dyrektor ma prawo jazdy i sam potrafi kierowac samochodem
Nie ma tez centrali telefonicznej - wszystko w automatach .

A zwiazki zawodowe? Na niektorych kopalnaich a na innych ich nie ma .A jak sa to tylko jeden ZWIAZEK .
Pozdrawiam

gość: piotr

Dodano: czwartek, 11 października 2012
na naszych kopalniach garstka gornikow pracuje na cala armie
wszelkiego dozoru,biurokratow itp.jak ma byc dobrze?

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin serwisu