Ta strona używa plików cookie. Jeżeli pozostajesz na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie.
Utworzone: piątek, 31 października 2008
Autor: Jolanta Talarczyk - Trybuna Górnicza

Konkurs KW „Pracuję Bezpiecznie”: Najwyższy poizom w pięcioletniej historii

Konkurs KW „Pracuję Bezpiecznie”: Najwyższy poizom w pięcioletniej historii
fot. Jolanta Talarczyk
Za błędną odpowiedź przekłuwano balonik
W piątek (24 października) po czterech sesjach pytań wyłoniono liderów konkursu „Pracuję bezpiecznie – 2008”, organizowanego w zakładach Kompanii Węglowej SA.

Pierwszą nagrodę (czek na 10 tys. zł) wywalczył Leszek Trendak z KWK „Ziemowit”. Drugą lokatę (8 tys. zł) zdobył Tadeusz Bajorek z KWK „Pokój”. Trzecie miejsce (6 tys. zł) przypadło Januszowi Jeżyckiemu z KWK „Bobrek-Centrum”. Pozostałych siedmiu finalistów za dobre przygotowanie i udział w rozstrzygającej rywalizacji, która odbyła się w Domu Kultury w Lędzinach, otrzymali na pamiątkę zegarki. Dla jedynej kobiety wśród finalistów – Ewy Sodzawiczny z KWK „Szczygłowice” – były też kwiaty, które wręczył Marian Turek, przewodniczący Rady Nadzorczej KW SA, zastępca dyrektora Głównego Instytutu Górnictwa.

Jedynaczka dzielnie walczyła
Poziom tegorocznego konkursu „Pracuję Bezpiecznie” był najwyższy w jego pięcioletniej historii. W poprzednich latach do ustalenia zwycięzców wystarczyły trzy rundy pytań. W tym roku prowadzący finałową eliminację – red. Andrzej Kotulecki – musiał otworzyć czwartą kopertę. Pytań pracownicy Działu BHP KW SA przygotowali aż 250. Za każdą błędną odpowiedź finaliści tracili jeden z trzech baloników. Gdy wszystkie były przekłute, uczestnik siadał na krześle, co oznaczało, że został wyeliminowany z dalszej rywalizacji. Jako pierwsza dopuszczalną liczbę błędów popełniła reprezentantka płci pięknej. Kobieta – pracownica lampowni – rzadko zjeżdża pod ziemię, toteż pytania dotyczące specyfiki pracy w wyrobiskach okazały się dla niej dołujące. Dzielnie jednak walczyła, by jak najdłużej utrzymać się w finale i była dopiero drugą kobietą, która zdołał dotrzeć do centralnego etapu konkursu.

W tym roku formuła finałowej rywalizacji przypominała telewizyjny program „Jeden z dziesięciu”. Niektórzy zawodnicy tak wzięli to sobie do serca, że starali się jak najszybciej wyeliminować z gry najsilniejszych rywali. W pierwszych dwóch seriach pytań liderem był Mariusz Petzelt z KWK „Sośnica-Makoszowy”. Tak często wskazywany był do odpowiedzi przez konkurentów, że w rezultacie odpowiedział na bodaj dwa razy więcej pytań niż pozostali zawodnicy. Nie wytrzymał nerwowo, po godzinie bezbłędnych odpowiedzi trzy razy się pomylił i wypadł z dalszej eliminacji. W decydującej rozgrywce potwierdziła się reguła – „kto jakim mieczem wojuje, od takiego ginie”. Najbezwzględniejszy przeciwnik Mariusza Petzelta (który wskazywał go za każdym razem), został wyeliminowany tą samą metodą, którą stosował. W ostatniej sesji pytań nie było już wskazywania osoby odpowiadającej. Wygrywał ten, kto udzielił najwięcej trafnych odpowiedzi i uzyskał najwięcej punktów.

Bardzo dobrze przygotowani
Andrzej Pakura, dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Higieny Pracy KW SA, przewodniczący komisji konkursowej – ogłaszając werdykt jurorów podkreślał bardzo dobre przygotowanie do konkursu wszystkich finalistów. Biorąc pod uwagę audyt stanowiskowy, w rywalizacji uczestniczyło kilka tysięcy osób. Tegoroczny konkurs tym różnił się od poprzednich edycji, że mogły w nim uczestniczyć tylko osoby zatrudnione na stanowiskach robotniczych. Pierwszy i drugi etap odbywał się na zasadach podobnych do ubiegłorocznych. W trzecim etapie spotkało się 19 zwycięzców eliminacji zakładowych. Rywalizacja wiedzą z zakresu przepisów BHP, Kodeksu Pracy oraz ochrony środowiska jest elementem szkolenia i motywacji do samokształcenia załogi. W tym konkursie wszyscy są zwycięzcami.

– Pracujemy w coraz trudniejszych warunkach. Zagrożenia w kopalniach są coraz większe. Dlatego nakłady finansowe w przeliczeniu na jednego pracownika rosną z roku na rok. W 2003 roku było to 6650 złotych, a w ubiegłym 11 290 – przypomniał Marek Uszko, wiceprezes KW SA, gratulując finalistom konkursowych sukcesów.

Certyfikaty bezpieczeństwa wręczone
Podczas uroczystego podsumowania konkursu dyrektorzy ośmiu kopalń otrzymali dla swoich zakładów „Certyfikaty Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem”, które wręczył Dariusz Stefaniak, dyrektor Jednostki Certyfikującej Głównego Instytutu Górnictwa. Dla finalistów oraz kibicującej im publiczności, w tym delegacji kopalń i zakładów wchodzących w skład KW SA, wystąpił Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”.

Laureaci powiedzieli
Leszek Trendak, KWK „Ziemowit”, I miejsce:
– Nie dzieliłem skóry na niedźwiedziu, nie liczyłem, że wygram w finale. Chciałem po prostu wypaść jak najlepiej. Najtrudniejsze dla mnie były emocje. Pod koniec decydującej rozgrywki puściły mi nerwy i udzieliłem błędnej odpowiedzi. Na szczęście zdołałem się opanować. Od 22 lat pracuję w kopalni „Ziemowit”, obecnie jako przodowy brygady ścianowej Oddziału G-4. Sądzę, że sporo wiem o górniczej pracy i staram się, żeby była ona bezpieczna na co dzień i dla mnie i dla kolegów. Nawet nie zdążyłem się zastanowić, na co wydam nagrodę, przedyskutuję to z żoną i córkami.

Tadeusz Bajorek, KWK „Pokój”, II miejsce:
– Do górnictwa trafiłem 24 lata temu, trochę z przypadku. Po liceum ogólnokształcącym trudno było znaleźć lepiej płatna pracę niż w kopalni. Moi synowie mają już inne możliwości i wybierają zawody bezpieczniejsze i lepiej opłacane. Drugie miejsce w finale konkursu to dla mnie zaskoczenie. Nie spodziewałem się, że zajdę tak wysoko. Dodatkowe pieniądze przydadzą się w domu, zawsze są jakieś odkładane wydatki. Chciałbym, żeby to była radość dla całej rodziny.

Janusz Jeżycki, KWK „Bobrek-Centrum”, III miejsce:
– Kopalnia „Bobrek” to moje trzecie miejsce pracy, ale już od 22 lat ciągle to samo. Jestem elektromonterem. Pierwsze doświadczenie zawodowe zdobywałem na kolei, później trochę przepracowałem w prywatnej firmie. Do górnictwa zwabiło mnie mieszkanie, które można było dostać pracując w kopalni. Mam dwóch synów, ale oni będą szukali zatrudnienia poza górnictwem, ponieważ w innych sektorach zarobki są podobne lub wyższe, a praca lżejsza. Udział w konkursie BHP to urozmaicenie codzienności. To, że niektórzy finaliści starali się wykończyć pytaniami innych, nie irytowało mnie, na tym przecież polega konkurs, by publiczność się nie nudziła.

Komentarze:

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin serwisu